Oficjalne forum ruchu Pospolite Ruszenie - spiskujemy już od 2217 dni
 
IndeksPortalSzukajRejestracjaZaloguj
Kto jest na Forum
Na Forum jest 1 użytkownik :: 0 Zarejestrowanych, 0 Ukrytych i 1 Gość

Brak

Najwięcej użytkowników 85 było obecnych Wto Maj 14, 2013 8:02 pm
Latest topics
» WOLNOŚĆ GOSPODARCZA
 Zakazane technologie czyli Gag Orders I_icon_minitimeby "X"WOJOWNIKREBELIANT"X" Wto Gru 10, 2013 9:39 pm

» Ancient Knowledge napisy PL - Świadomość,Święta Geometria, Cymatics, Iluzja rzeczywistości.
 Zakazane technologie czyli Gag Orders I_icon_minitimeby BladyMamut Pon Gru 09, 2013 5:29 pm

» Leczenie próchnicy i ubytków - Ramiel Nagel (lektor PL Ivona)
 Zakazane technologie czyli Gag Orders I_icon_minitimeby BladyMamut Pon Gru 09, 2013 5:26 pm

» Podręcznik Globalnej Suwerenności - Johny Liberty
 Zakazane technologie czyli Gag Orders I_icon_minitimeby BladyMamut Pon Gru 09, 2013 5:22 pm

» UNGRIP (PL) - Uniezależnienie
 Zakazane technologie czyli Gag Orders I_icon_minitimeby BladyMamut Pon Gru 09, 2013 4:53 pm


Share
 

  Zakazane technologie czyli Gag Orders

Go down 
AutorWiadomość
BladyMamut
[Delegat]
[Delegat]
BladyMamut

Liczba postów : 56
Poparcie : 138
Join date : 08/04/2013
Skąd : UK

 Zakazane technologie czyli Gag Orders Empty
PisanieTemat: Zakazane technologie czyli Gag Orders    Zakazane technologie czyli Gag Orders I_icon_minitimePon Kwi 08, 2013 8:01 am

Niewiele osób zdaje sobie sprawę z faktu, iż istnieje ogromna ilość rozwiązań technicznych umożliwiających bezpłatne i nieograniczone, a co najważniejsze - absolutnie ekologiczne czerpanie energii z otoczenia. Kilka lat temu Don Kelly w Space Energy Journal, liczbę utajnionych patentów „energetycznych” oszacował na około trzy tysiące. Zaś były rzecznik patentowy Thomas Valone z „Integrity Research Institute” ocenia, że liczba ta jest większa niż cztery tysiące.

Dlaczego więc, pomimo tak dużej liczby dostępnych rozwiązań współczesna cywilizacja nadal opiera się na technologiach energetycznych (za wyjątkiem energetyki jądrowej) w większości mających swoje korzenie w XIX wieku?

Odpowiedź jest prosta. Ludzka ignorancja, głupota, zaślepienie i chciwość. Naukowcy nie chcą zajmować się tego typu badaniami w obawie przed utratą funduszy, pracy, tytułu naukowego, prestiżu, itp. Działa też zaślepienie "świętą doktryną naukową". Nie ukrywajmy, iż wiele z tych urządzeń działa wbrew prawom głoszonym przez oficjalną naukę i zaakceptowanie ich istnienia jest równoznaczne z napisaniem od nowa podręczników od fizyki. Choćby słynna historia ze zderzakiem czy też pędnikiem naszego rodaka p. Łagiewki.

Dlatego też odkryć najczęściej dokonują domorośli konstruktorzy, którzy często nie wiedzą, iż "coś jest niemożliwe". Wkraczają na to pole, i konstruują w pełni funkcjonalne urządzenie, które "nie ma prawa działać". Pomimo przedstawienia w pełni sprawnego prototypu - nie mają szans zarówno na wdrożenie swoich rozwiązań, jak i opatentowanie wynalazku. Osoba zgłaszająca urządzenie zaklasyfikowane jako "free energy" nie otrzyma numeru patentu i prawie na pewno nie otrzyma rekompensaty z tytułu używania tegoż wynalazku.

Dzieje się tak, gdyż po za establishmentem naukowym główną rolę odgrywają interesy wąskiej grupy ludzi czerpiących swe dochody właśnie z energetyki. Wszystkie tego typu rozwiązania techniczne są skutecznie blokowane przez sektor finansowy i energetyczny, któremu te urządzenia zagrażają. Lobby producentów energii i surowców energetycznych wywiera naciski na polityków, by ci wprowadzili odpowiednie rozporządzenia oraz prawa.
Dzięki temu zabezpieczony jest interes lobby oraz rządów państw bojących się utraty kontroli nad społeczeństwami. Ten haniebny proceder realizowany jest pod płaszczykiem "bezpieczeństwa narodowego". Wszelkie wynalazki związane z metodami wytwarzania taniej lub wręcz darmowej energii są utajniane, a na wynalazcę, pod groźba kary 20 lat więzienia (USA) nakłada się obowiązek zaprzestania dalszej pracy nad swoim urządzeniem, publikacji oraz rozmów na ten temat. Jeśli wynalazca nie podporządkuje się - automatycznie staje się wrogiem narodu i podlega karze więzienia, choć najczęściej jest "likwidowany" w niejasnych okolicznościach. Zakaz ten znany jest pod pojęciem „gag orders”, co można przetłumaczyć jako „ordynacja kneblowa”. Zakaz dotyczy nie tylko wynalazków związanych z "wolną energią", lecz wszystkich, które w jakiś sposób mogłyby uniezależnić społeczeństwo od nadzoru władzy. Władza pragnie kontrolować każdy aspekt życia obywatela!

W artykule „Działania na rzecz odtajnienia patentów związanych z energią” Gary Vesperman twierdzi, iż w Urzędzie Patentowym USA wszystkie nadesłane wnioski patentowe przed właściwym rozpoczęciem procedury są sprawdzane pod kątem skutków z punktu widzenia "bezpieczeństwa narodowego". Oceny dokonuje komitet złożony z dziewięciu osób.

W tym miejscu należy podkreślić, iż pod terminem "bezpieczeństwo narodowe" absolutnie nie kryje się bezpieczeństwo oraz dobro obywateli i ochrona ich interesów, etc lecz wyłącznie ochrona interesów wąskiej grupki świata finansjery: bankierów, korporacji, itp.

To właśnie ci ludzie stanowią najpotężniejszą siłę w niedopuszczaniu do rozpropagowania technologii zapewniających darmową energię. Technologie wytwarzania darmowej energii zmieniają wartość pieniądza. Najbogatsi nie życzą sobie mieć konkurencji. Pragną posiadać wyłączną kontrolę nad podażą pieniądza, w tym energii, która przecież przekłada się na konkretną wartość. Według nich darmowa energia oraz praca nad tego typu rozwiązaniami powinna zostać zakazana definitywnie i raz na zawsze! Należy jasno to wyjaśnić - politycy nie służą narodom lecz wąskiej grupie dewiantów będących rakiem na ciele ludzkości.

Być może w tym miejscu znajdzie się ktoś, kto zarzuci mi, iż to, co piszę to wyłącznie "teorie spiskowe" nie mające poparcia w rzeczywistości. Politycy zostali wybrani w procesie demokratycznym, postępują dla dobra ogólnego, etc. Hmm... naprawdę? A choćby niesławna jednostronna umowa ACTA? Komu służy? Czy przeciętnym obywatelom? Artystom? Producentom? Dlaczego jest jednostronna? Może dlatego, iż służy wyłącznie pewnej grupie ludzi Wielkiego Brata zza oceanu? Tylko tym jednym aktem "nasi" politycy udowodnili, iż nie są nasi, nie reprezentują interesów wyborców, mają w głębokim poważaniu dobro ogółu społeczeństwa oraz państwa, a pod terminem "interes społeczny" kryje się wyłącznie dobro wąskiej elity, na których usługach są i przez których są opłacani.

Postarajmy się zrozumieć, iż Najbogatsze Rodziny Świata wraz ze swymi bankami, kierowani chciwością, pazernością oraz potrzebą kontrolowania wszystkiego za pomocą głupich i sprzedajnych polityków blokują postęp energetyczny ludzkości

używając do tego zastraszania, podpaleń, zabójstw, techniki ośmieszania wynalazków, odkryć i nowych technologii przy pomocy opłacanych „ekspertów” prezentujących "jedyny i słuszny pogląd" w ich mediach oraz ich uczelniach. Gdy tego typu działania nie przynoszą spodziewanych rezultatów - wykupują prawa do technologii, a następnie ją utajniają. W celu manipulacji ewentualnymi zwolennikami nowoczesnych rozwiązań często posuwają się do przekupstwa. Aktywnie wspierają ogólne przekonanie o słuszności teorii naukowych głoszących, iż zgodnie z prawami termodynamiki „darmowa energia” jest niemożliwa do uzyskania.

Kolejną przeszkodą w upowszechnieniu technologii darmowej energii jest społeczna apatia oraz głupota i ignorancja. Społeczne zaślepienie, życie mitami, uprzedzeniami i naukowymi zabobonami. Bardzo dobrym przykładem takiego zachowania jest postawa moderatorów z forum elektroda.pl. Są "ekspertami" więc nawet nie przyjrzą się rozwiązaniu lecz z góry zakładają "to jest niemożliwe", "to bajki", etc, a gdy przedstawi im się konkrety - zaczynają motać, mataczyć, wysuwać żądania, które z założenia nie są możliwe do spełnienia przez osobę, która nie posiada dogłębnej wiedzy z pewnego zakresu nauki. Dla takiej osoby wystarczy, że działa, a zadaniem fachowca jest stwierdzenie dlaczego, nie zaś przenoszenie tego na laika.

Jeśli pragniemy lepszego jutra, wolności, przyjaźniejszego świata i rozwalenia tych chorych układów; zmian na lepsze - zacznijmy od siebie, od swojego światopoglądu, od zerwania ze skostniałymi tezami oraz naukowymi mitami, w których celowo nas się utwierdza.

Odrzućmy uprzedzenia i wykorzystajmy internet do dzielenia się swymi odkryciami i pracami. Nie bądźmy chciwi i nie oczekujmy profitów z opatentowania tej technologii, gdyż nie tylko ich nie zobaczymy, to jeszcze zabiegając o nie - narażamy własne życie. Zacznijmy wywierać wpływ na polityków by uchwalono nowe prawa, by zmieniono nastawienie. Wymuśmy by technologie "free energy" zostały upublicznione, a każdy mieszkaniec naszego kraju mógł bezpłatnie i na własny użytek swobodnie korzystać z tego typu rozwiązań nikogo nie pytając się o pozwolenie!

Dziś, gdyby ktoś z nas został "złapany" na wytwarzaniu energii elektrycznej na własny użytek - natychmiast znalazłby się na ławie oskarżonych za działania na szkodę Zakładu Energetycznego, za używanie urządzeń elektroenergetycznych bez atestu, bez koncesji, etc. Równolegle Skarb Państwa prowadził by przeciwko nam postępowanie karno-skarbowe stawiając nas w roli oszusta, złodzieja, przestępcy. A czy komuś coś ukradliśmy? Kogoś oszukaliśmy? Kto w tej sytuacji jest największym zbrodniarzem i przestępcą? Czy nie tzw "państwo" czyli grupa urzędasów bezmyślnie "strzegących prawa"? Nie zdających sobie sprawy, iż za lepszą posadę i wygodniejsze życie dręczą i ciemiężą miliony swoich rodaków?

Źródło: marucha.wordpress.com

komentarze pod tekstem

W tekście nie chodzi o tysiące zupełnie odmiennych źródeł pozyskiwania energii, ale raczej tysiące urządzeń (podzespołów i całych systemów) w różnych wariantach do pozyskiwania energii z kilku źródeł. A są nimi energia termiczna otoczenia, energia spalania gazów niekopalnych, energia magnetyczna, energia przestrzeni (tła, antymaterii, próżni, eteru w znaczeniu używanym przez Nikola Teslę). To ostatnie źródło jest najciekawsze i najłatwiej je ośmieszyć ze względu na niemal zupełną niewiedzę większości ludzi na ten temat.

Proszę nie wymagać od autora tekstu politycznego wykazu technologii taniego pozyskiwania energii (za darmo nie ma, bo zawsze trzeba cokolwiek zainwestować w urządzenie). Wystarczy pogooglować i poyoutubować, aby zobaczyć, jak wielu ludzi obecnie pracuje nad urządzeniami do taniego produkowania elektryczności lub wykorzystywania energii odnawialnych. Do tego dochodzi wiele badań ze stu kilkudziesięciu lat od pierwszych pionierów elektryczności.


Nie chodzi o “perpetum mobile”, tylko o wykorzystanie źródeł na ludzki rozum nieograniczonych. Najlepszym dowodem na istnienie nieograniczonej energii w kosmosie jest sam kosmos. Węgiel np. to tylko jeden z efektów działania tej energii( proces fotosyntezy, siła ciśnienia, temperatura etc streściły się do czarnej kupki). Problem w tym że po XIX wieku(jako koniec liczę 1913) nastąpiło potężne tąpnięcie w zachodniej cywilizacji – kulturę geniuszu przejęła Antykultura Niedorozwoju Umysłowego reprezentowana przez wzajemnie promujące się męty umysłowe (zawiesiny). I tak jest do dzisiaj. Ludzkość przygniata kożuch Debilowatej Paraelity.

Zjawisko “pełnej użyteczności”, o którym chyba mówi Mocniejszy, to doprowadzenie do takiego stanu, w którym nawet sam fakt np. spalania paliwa i efekty uboczne, są pożyteczne. Najprostszy przykład: lodówki osiągają zimno kosztem prądu, ale wydalają na zewnątrz ciepło. To “ciepło”, zwykle wydalane, może być użyte do ogrzania. W szklarniach holenderskich częste było montowanie tuneli dla roślin(kwiatów) zimnolubnych i wielkich chłodni na produkty, a obok – tuneli ciepłych, ogrzewanych ciepłem uzyskiwanym z urządzeń chłodniczych. Teraz sprawność chłodziarek już chyba nie daje takich efektów. Co nie zmienia faktu, że w mikroskali takie samo pełne wykorzystanie różnych zjawisk i ich wzajemne sprzężenie dla potęgowania efektu może dawać energię z pozoru “darmową”. Dawniej elektrociepłownie jako chłodnicy pary używały miejskiej sieci grzewczej i szklarni. Teraz sprawność i przejście na “suchą parę” sprawia, że to nie ma sensu, co nie zmienia faktu, że z tego samego procesu były “dwa plusy”, bo chodziło o różnicę objętości między wodą a parą i parę trzeba było jakoś schłodzić. Np. w szklarniach. To samo skombinowanie zjawisk, o nieoczekiwanych podejrzewam efektach, w mikroskali, może dać maszynkę pozornie produkującą energię samą z siebie. Przecież wszystko jest energią potencjalną.

Te linki mają być tylko inspiracją do własnych poszukiwań. A tak na marginesie, to podobno “bardzo mądre głowy” wyliczyły, że trzmiel nie może latać ponieważ ma zbyt małe skrzydła w stosunku do swojej wagi. Głupi owad, gdyby się uczył to nie robiłby z “nauki” pośmiewiska tylko chodziłby na piechotę tak jak reszta porządnego robactwa.
Zupełnie nie rozumiem. W stosunku do czego tu można być sceptycznym. Alternatywnych źródeł energii jest zatrzęsienie. Chociażby paliwa spirytusowe. Ostatnio aż huczy o patentach na wytwarzanie benzyny i ropy z dwutlenku węgla. Nowa Zelandia już od wielu lat przygotowuje się do przemysłowego wykorzystania wodoru jako paliwa. Ale wszyscy jakoś wolą się dawać wodzić mediom za nos i myślą wyłącznie o źródłach ,które mogą eksploatować tylko międzynarodowe molochy.

Wszystkim sceptykom i tym którzy wolą być podobni do dżdżownicy zamiast trzmiela polecam przyjrzeć się temu arcyciekawemu zjawisku:

http://en.wikipedia.org/wiki/Loretto_Chapel

Kto zabił elektryczny samochód
[video=youtube]https://www.youtube.com/watch?v=lq3kb9I66mQ[/video]
http://www.google.pl/search?q=santa+fe+stairs&hl=pl&client=opera&hs=W2k&sa=X&rls=pl&channel=suggest&biw=1067&bih=720&prmd=imvns&tbm=isch&tbo=u&source=univ&ei=GGs-T_e_CsySswbgvvG4BA&ved=0CDkQsAQ

Każdy kto coś w życiu zbudował, będzie się śmiał z idiotycznych wyjaśnień “mędrców”.

Jak napędzać samochód energią "PUNKTU ZEROWEGO"?
http://www.joecell.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=29&Itemid=67

Co to jest „kanonierka” („Gun-Engine”)
http://gun-engine.pl/

Sekrety wolnej, bezpłatnej energii.
http://www.zbawienie.com/energia.htm

Zestawienie technologii FreeEnergy

:: SILNIKI ::
stirling generator
http://en.wikipedia.org/wiki/Stirling_engine
http://pl.wikipedia.org/wiki/Silnik_Stirlinga
Johnson Magnet Motor
http://www.rexresearch.com/johnson/1johnson.htm
http://freeenergynews.com/Directory/Howard_Johnson_Motor/

::PRĄDNICE ::
Prądnica wolnoobrotowa (amerykanka)
http://maciejrz.republika.pl/amerykanka.html
https://www.youtube.com/watch?v=OzeyqGugeSQ
https://www.youtube.com/watch?v=NKDYeyu0R30

:: OVERUNITY ::
Te urządzenia ze względu na prostotę budowy, niskie koszty oraz małe gabaryty są najbardziej interesujące do powszechnych zastosowań (np w bloku).
Kapanadze generator
http://peswiki.com/index.php/Directory:Kapanadze_Free_Energy_Generator
Bedini generator
http://www.rexresearch.com/bedini/bedini.htm
http://www.energenx.com/john34/foreward.html
T.P.U. (Torroidal Power Unit) by Steve Marks
http://peswiki.com/index.php/Directory:Steve_Marks_Toroid_Generator
http://www.zpenergy.com/modules.php?name=News&file=article&sid=2705
http://www.doctorkoontz.com/Scalar_Physics/Steven%20Mark/Steven_Mark.htm
M.E.G.(Motionless Electromagnetic Generator) by Tom Bearden
http://jnaudin.free.fr/meg/meg.htm
http://jnaudin.free.fr/meg/megv21.htm
Ciekawe linki
http://www.free-energy-info.com/
http://www.evert.de/
Ciekawy eksperyment
http://jnaudin.free.fr/2SGen/indexen.htm
Linki pomocnicze (materiały)
cewki, rdzenie, karkasy
http://sklep.feryster.pl/
Magnesy neodymowe
http://magtom.pl/
http://www.neodym.pl/
http://www.magnesy.eu/
Druty nawojowe
http://www.eurodrut.pl/?k=katalog&w=&d=1&d1=33
http://selmex.pl/go.live.php/PL-H58/WebShop.html?type=SMg%3D%3D&ref=SMQ%3D%3D
http://www.tme.eu/pl/katalog/druty-nawojowe_100610/#id_category%3D100610%26
Elementy elektroniczne
http://www.aksotronik.com.pl/
http://www.podzespoly-elektroniczne.pl/

Zimna synteza Rossiego – atak dezinformacyjny
http://monitorpolski.wordpress.com/2011/11/01/zimna-synteza-rossiego-atak-dezinformacyjny/


http://keelynet.com/
Wiedza jest dostępna, ale to naprawdę wymaga lat doświadczeń i gromadzenia interdyscyplinarnej wiedzy oraz weryfikacji krzyżowej wiedzy, czyli potwierdzania lub negowania pewnych możliwości poprzez fakty z dziedzin niezwiązanych ze sobą bezpośrednio. Jak ktoś chce zacząć to poważniej zgłębiać a nie ma jeszcze podstawowej wiedzy, to radzę zacząć od dzieł Charlesa Forta, który pierwszy współcześnie, na początku XX wieku, wskazał, że z naszą rzeczywistością jest coś nie tak i poparł to tysiącami przykładów (nieobeznanym z jego stylem radzę podarować sobie jego archaiczne tłumaczenia i teorie a skupić się jedynie na przykładach i generalnych wnioskach).

Tak więc w skrócie co do zjawiska ukrywanych technologii:
- jest ich taka masa i od tak dawna (przynajmniej od XIX wieku do teraz), że gdyby było normalnie, zwyczajnie, żadna normalna, ludzka zakonspirowana agencja, nawet ogólnoświatowa, nie byłaby w stanie ich wszystkich wyłapywać i ukrywać…
- pojawia się tu fenomen tzw. Ludzi w Czerni (Men in Black) znany głównie z dziedziny badania kontaktów ludzi z UFO (większość ufologów nie zdaje sobie sprawy, że dotyczy to też alternatywnych technologii), czyli po naszemu Smutnych Brunetów, którzy przychodzą do danego wynalazcy i proponują mu aby odsprzedał albo oddał prawa do swego wynalazku albo zastraszają by go nie ujawniał, co ciekawe nieraz przychodzą do wynalazcy, jak jeszcze swojego wynalazku nie upublicznił….
Potem wynalazca albo się nagle wzbogaca i nie chce mówić o swoim wynalazku albo znika lub ginie w tragicznym wypadku lub jako ofiara morderstwa, nieraz z członkami rodziny…
- to jest część paranormalnego i nadludzkiego Czynnika Kontrolnego nad ludzkością,
- niektóre wynalazki, zwłaszcza tzw. generatory wolnej energii, działają prawidłowo jedynie w bliskiej odległości od wynalazcy (oczywiście nie chodzi o sztuczki, tylko przypadki sprawdzone przez niezależnych techników) a jak wynalazca odda swój wynalazek do publicznego sprawdzenia przy jego nieobecności, to już wynalazek nie działa. Tak było o ile dobrze pamiętam w przypadku generatora Hendershota i paru innych. Wytłumaczeniem może być zjawisko Pól Morfogenetycznych Sheldrakea,
- to samo zjawisko Pól Morfogenetycznych Sheldrake`a jak i tzw. Efekt Stu Małp może być wytłumaczeniem, dlaczego pewne wynalazki już ujawnione, pokazane itp. nie są wdrażane – oczywiście przy przeciwdziałaniu Czynnika Kontrolnego – zanim dostatecznie duża liczba ludzi nie uwierzy, że to działa….


Przede wszystkim, wyjasnijmy, ze termin free energy oznacza energie darmowa, a nie wolna energie. (co to takiego mialaby byc ta wolna energia?)
Nastepnie. Bez zaplatywania sie w zjawiska paranormalne, niewytlumaczalne, a nawet w niepoznane do konca prawa fizyki i chemii, proste wlasciwe wykorzystanie cyrkulacji energii w ramach znanej, klasycznej, podrecznikowej wiedzy, bez zadnego problemu pozwolic moze na wyeliminowanie ropy naftowej z listy paliw i przeznaczenie jej na bardziej zbozne cele, jak syntezy organiczne plastikow, lubrykantow, czy potrzebnych chemikalii (bron Boze nie do zarcia).
Silnik na wodor nie jest niczym nowym, technologia fuel cell liczy sobie ponad 90 lat. W kaliforni chodza samochody na silniki elektryczne napedzane takim generatorem i siec dystrybucji cieklego wodoru jest calkiem gesta, jak donosi program brytyjski Top Gear. Pod pretekstem bezpieczenstwa inne stany wahaja sie z wprowadzeniem tego typu transportu u siebie.
W Australii prace nad samochodem napedzanym energia sloneczna trwaja w najlepsze, a wehikul taki osiaga szybkosc rzedu stu km/godz, choc ladownosc takiego pojazdu pozostawia jeszcze wiele do zyczenia.
W Indiach chodzi samochod elektryczny, gdzie energia generowana jest malym silnikiem (bodaj czy nie diesla), podobnie jak w spalinowych lokomotywach. To pozwala na rownomierne rozlozenie poboru energii, bez marnowania benzyny na rozpedzanie maszyny.
I tak dalej, i tak dalej. Nie ma potrzeby bawic sie w czary i pozaprzestrzenne/ponadczasowe spekulacje. Wykorzystujac wlasciwie aktualna wiedze, mozna wytwarzac darmowa energie na wiele sposobow.
Taka ciekawostka. Wielka firma (Kalifornia) produkujaca okladziny domow, ktore sa slonecznymi panelami, 90 procent produkcji przeznacza na ryniek niemiecki. Ciekawe, co nie?

Regulacje, dziwne przepisy, podatki, umowy rządowe, dopłaty itp. powodują monopolizację, a monopolizacja sprawia, że największe zyski przynoszą rozwiązania wcale nie najkorzystniejsze dla ludności. Na wolnym rynku coś takiego jak “duże zyski” nie istnieje, są bowiem natychmiast tracone na walkę z konkurencją i wymuszoną obniżkę cen, zmuszając do kolejnych genialnych rozwiązań. Monopolizacja (często ukryta pod wielością nazw rozczłonkowanego wielodziedzinowego kartelu) to de facto sabotaż gospodarczy, i żaden postęp naukowy nie tylko nie jest tu potrzebny, ale wręcz szkodliwy dla pozycji kartelu.
*
Jedną z największych przeszkód w rozwoju wszystkich dziedzin, ale tu skupię się na motoryzacji, są tzw. “wymogi bezpieczeństwa”, które sprawiają że od pół wieku nie pojawił się w USA ani jeden nowy poważny producent samochodów. Wynika to m.in. z tego, że “młody z pomysłem” musi sfinansować całą procedurę “testów bezpieczeństwa”, zamiast móc po prostu napisać na modelu: “przetestuj sobie sam, dlatego tak tanio”. Efekt to miliony niebezpiecznych szrotów od “bezpiecznych, starych producentów najwyższej jakości” i miliony pieczątek: “z winy kierowcy” od karteli ubezpieczeniowych ukrywających fakt, że “testy i certyfikaty bezpieczeństwa” służą monopolizacji, absolutnie nie bezpieczeństwu.

a uwierzysz w taki spisek, że człowiek nawet sam sobie prądu nie może wyprodukować bez zezwolenia i sprzedać komu chce?
a uwierzysz w taki spisek, że sobie rolnik nawet nie może posadzić i ściąć co chce?
a uwierzysz w taki spisek, że nawet zwykłego mleka nie można kupić ani sprzedać na kwaśne, jak się chce?
a uwierzysz w taki spisek, że sobie nawet sam nie możesz tanio, wypasionej, z super pomysłami tylko dla siebie, sprytnej i ekonomicznej chaty wybudować bez zezwolenia Pana Swego, Inspektora, który będzie sprawdzał, czyś sobie samemu krowo nieregulaminowo barłogu nie zorganizował? A te “regulacje” przewidują, że twoja chata Nie Może być tanio wypasiona, z super pomysłami, sprytna i ekonomiczna?
Mam wymieniać resztę spisków, typu:
“Nie będziesz węgla Pana Swego, Urzędasa, po swojemu kopał, nawet jeśli nikomu nie szkodzisz a za węgiel daninę uiszczasz?”


Półrozgarnięta warstwa urzędniczo-menedżersko-uczelniana zabija wszystko, co wystaje ponad jej poziom, czyli między 100 a 120IQ. Działa tu proste prawo, że grupa przyjmuje za wspólną inteligencję niższą niż jej przeciętna. Małe firmy dysponują inteligencją i energią jej założyciela, czyli znacznie wyższą od wielkiego aparatu państwa czy korporacji. Dlatego są niszczone przez rządy na zlecenie korporacji.
*
W UK by zostać budowlańcem, nie trzeba wiele. Ale by zostać budowlańcem który naprawdę pomysłowo zamieni zagrzybionego “szeregowca” w luksusową chatę z basenem i to taniej niż zwykły remont, do tego bardzo ładnie wkomponowaną w tradycję = nie masz szans. Wykończą cię tysiącem regulacji i ekstra kosztów, tych samych, które powodują że grzyb ma się w UK doskonale a ściany krzywią się w zależności od humoru. To stosowanie się do przepisów jest tu przyczyną większości zawaleń i uszkodzeń. Ale od czasu do czasu ktoś nagle dostaje pozwolenie na ciekawy pomysł, tyle że niesamowicie drogo zrealizowany – patrz parking teleskopowy. Znam osobnika, który zaproponował dokładnie to samo, ale sprytniej, prościej i 4 krotnie taniej. Nie przekonał ani jednego kansilu. Te same kansile znacznie droższemu “geniuszowi” udzielają pozwoleń na wyścigi. Serce mi się krajało patrząc na faceta, który myślał że będzie drugim Bransonem, a skończył na budowie kopiąc dołki dla innego”wielkiego zdolnego przedsiębiorcy” za trochę powyżej płacy minimalnej. Naprawdę zaskakiwały jego pomysły prostotą i elegancją, przy bardzo realistycznych kosztach. Dlatego ani razu nie sypnąłem mu w oczy: “A nie mówiłem?”
*
To się nazywa “rozwój kontrolowany”. Zbierasz pomysły, ale dajesz im czerwone światło. Pojawia się ktoś z “immunitetem”, i dostaje zielone. A gazety nadają mu laurkę: “genialny przedsiębiorca wymyślił jak rozwiązać problem parkingowy londynu”. Oczywiście, w zamian, musiał z zysków zlecić różnorodne “badania” i opłacić armię “inspektorów budowlanych i bezpieczeństwa oraz ochrony środowiska”.
*
Największym problemem tego świata są samozwańcze instytucje zajmujące się zwalczaniem problemów tworzonych przez nie same.


Pisałem do Robola o debilowatej matni przepisów w UK, ale w Polszy oczywiście to samo. Tak jest na całym Zachodzie. Wszystko dusi urzędnicza zmora.
Wiedziałeś, że w UK ściany szeregowców stawiane zgodnie z przepisami stoją prosto tylko dlatego, że je super-ciężki dach przygniata jak pokrywka od kubka?Smile) Z tyłu każdego szeregowca są ogródki, ale 90% z nich to chwasty, bo trzeba na zmianę, metrażowo albo procentowo obliczać, ile powierzchni może pójść np. na drewnianą platformę, tak żeby Ci jeszcze starczyło przepisowego “procenta metrażu” na oszklone zadaszenie nad stolikiem ogrodowym:))
Wszędzie w ogródkach są dobudówki, identyczne bo metraż, ale już dachy to obrzydliwa papa, nie możesz dać im barierek, położyć posadzki i posadzić kwiatkami wokoło stolika do brydża, bo to będzie absolutnie nielegalny, zbrodniczy “balkon”@!
Jak sprawdziłem, co właściwie można zrobić w UK w szeregowcu bez Czujnego Oka Inspektora i związanych z tym kosztów i strachu przed satelitami, to mi szczęka opadła i zrozumiałem, czemu te osiedla są tak żałośnie brzydkie, niepraktyczne i zapuszczone. A co do wyboru przez biurwiszony rodzaju szkła, dachówek, cegieł nawet, to nawet szkoda gadać.
*
Wszystko ma być brzydkie, głupie i niepomysłowe jak świat prawomyślnego urzędnika. W takiej Italii to urzędasy przynajmniej są skorumpowane, dasz w łapę i dadzą Ci spokój albo zamówią to samo nielegalstwo dla siebie jak ładne;) bo Włosi mają poukładane i wiedzą, że im gorzej dla “państwa”, tym lepiej dla nich. Angole tego nie kumają i korupcja nie łagodzi biurokratycznego syfilisu. Dlatego “Anglia” niby jest bogata, ale Anglicy raczej biedni i z długami, Italia bankrutuje, ale Włoch głodny czy zadłużony chodzić nie będzie…

Joe cell (DO IT YOURSELF)


Nikola Tesla przeciwko iluminatom


Lucjan Łągiewka


Czy probowales zbudowac olejowy uklad ogrzewczy w domu, zamiast rozpalac ognisko ?
Układ olejowy eliminuje problemy jakie występują w kaloryferach wodnych.
Jeśli chodzi o elektryczność to na polskie warunki wystarczy 10- 20 kVA generator produkujący 220V i zasilany układem elektryczno-mechanicznym z 12V baterii samochodowej – układ do ładowania baterii zasilany z generatora, czyli praktycznie jest to układ samo-napędzający się po początkowym starcie z baterii.

Elektromagnetyzm i grzejniki indukcyjne



Jeszcze chciałbym wsadzić tutaj kij w mrowisko Dziękuję za ten filmik, wcześniej go nie widziałem a zmienia on dla mnie bardzo wiele.
Odkąd pierwszy raz dowiedziałem się to tym zderzaku, zaraz wymyśliłem swoją wersję tegoż. Rozwiązanie wydawało mi się jednak zbyt oczywiste aby mogło być prawdziwe. Ten film zdjął mi klapki z oczu i teraz wiem, że od początku rozgryzłem ten zderzak czym mam zamiar tutaj się podzielić.
Zjawisko jest tak pospolite, że chyba każdy mechanik czy majsterkowicz spotkał się z nim przypadkowo. Niestety dzięki takiemu a nie innemu warunkowaniu jakiemu jesteśmy poddawani, tylko nieliczni jak Pan Łągiewka są zdolni zwrócić na nie uwagę. Ale po kolei:
Jeżeli pomiędzy rozpędzonego malucha i ścianę wsadzimy sprężynę, oczywiście odpowiednio dopasowaną do masy i prędkości pojazdu, to osiągniemy początkowo ten sam efekt co Pan Łągiewka.
Niestety, sprężyna ma tę wadę, że kiedy pochłonie energię to musi ją gdzieś potem oddać a robi to wrednie – nazad do auta. Pan Łągiewka zrobił tylko i aż tyle, że po odebraniu energii zostaje ona uwięziona w obracającym się wirniku. Ot i cała tajemnica.
Jeśli przyjrzeć się zderzakowi na filmie, to widać że ma on możliwość cofnięcia się. W naszym “eksperymencie myślowym” niech ma 10 cm miejsca. Ten ruch zderzaka wstecz musimy przetworzyć za pomocą odpowiednio dobranej przekładni, przetworzyć na ruch obrotowy wirnika. Wirnik musi być odpowiednio mały aby jego bezwładność nie spowodowała zatrzymania ruchu zderzaka. Całe urządzenie musi być dosyć sprawne aby było w stanie przekazać maksimum energii ze zderzaka do wirnika. Owe 10% których zderzak podobno nie odbiera, to prawdopodobnie bezwładność wirnika plus straty energii podczas jej przekazywania przez przekładnię. Ot i wszystko.
Myślę, że każdy majsterkowicz jest w stanie zbudować takie urządzonko mniej lub bardziej skuteczne.


Skoro niektórym się wydaje, że sposób pozyskiwania energii jaki zaproponowałem wczoraj jest mało wydajny, to niech obliczą sobie sprawność poniższego procesu:
>> prąd, gaz, ropa > kopalnie węgla, gazu, szyby naftowe > elektrownie, rafinerie > kopalnie, szyby, piecyki elektryczne silniki…
Toż to obłęd i nikt nie mówi że to próba uzyskania perpetum mobile. Czy sprawność tego może być ujemna? Poważnie przypuszczam, że wszyscy dokładamy do tego procesu. Jeżeli znajdzie się wynalazca który zbuduje coś o sprawności 1% (aby wystarczyło na zasilenie młynka do kawy) ale w procesie, który można dokładnie śledzić, i który mógłby być powtórzony przez każdego – to będzie prawdziwy przełom energetyczny.


“HHO, czyli tlenowodór lub Gaz Browna, nie służy do produkcji elektryczności, bo to się nie bilansuje.”
Owszem. Nie bilansuje się jeżeli wsadzimy go do silnika przystosowanego do spalania benzyny czy ropy, a uzyskujemy go spalając w tym samym silniku. Wbrew temu co twierdzą niektórzy, nie jest to wcale próba uzyskania perpetum mobile, gdyż dostarczane jest z zewnątrz paliwo w postaci wody. Problem w tym, że jak dotąd jest to robione w sposób niewydajny lub nawet błędny w samych założeniach.
Zostawmy jednak silniki, bo to jak sądzę problem na razie zbyt trudny. Jeśli można hho zastosować do cięcia metali (o czym nie wiedziałem), skoro polepsza spalanie innych paliw, to widocznie sam te parametry ma bardzo dobre. Dlaczego nie zrobić mojego wymarzonego piecyka?
Warunek jest tylko taki, że nie możemy do jego wytwarzania korzystać z prądu w sieci, ani z węgla czy tym podobnych paliw usiłując uzyskać na powrót energię o tych samych parametrach.

Muammer Yildiz – Free Energy Device

Muammer Yildiz - Magnet Motor Demo-3

EPAR zwycięska technologia I dekady XXI wieku



Ludzie naprawdę wyjątkowi umysłowo – nie przywiązują się do żadnej teorii. Nie grzeje ich posiadanie wiedzy, tylko szukanie jej. Tak jak prawdziwego poszukiwacza złota nie nakręca złoto, które ma, ale to, którego jeszcze nie ma. Pan mówi tu o urzędniczej nomenklaturze co chce jeść, popić, studentek pochędożyć i powymieniać się medalami z innymi takimi samymi menelami umysłu, przy okazji, delikatnie, poniżając resztę
“samców”(ja jestem profesorem, a ty kim jesteś?! – powiedziała obwieszona kapslami od piwa małpa do Człowieka;)

To są DWIE, zupełnie przeciwstawne konstrukcje psychologiczne. Jeśli naukowiec nie chce zbadać teorii, która wydaje się ciekawa, ale grzeszy naruszeniem Kodeksu Naukowych Mądrości, to mamy do czynienia albo z naczelnikiem więzienia, albo z prawnikiem. No bo co on właściwie robi, jak nie chce poznawać niczego, co już przecież zna?! Jeden za skrywany cel życia obiera więzienie innych na poziomie niższym od siebie samego(a więc poczucie zagrożenia, a więc niski intelekt), drugi – za udowodnienie za wszelką cenę swojej racji, zwłaszcza, jeśli jest fałszywa(chęć niszczenia innych). Trzeci typ to zwyczajny baran, co chce wyglądać mądrze i mieć święty spokój – w sprawach interesujących zasłaniający się: ” bądźmy zdroworosądkowi. ja bym nie chciał tu wyrokować, ja bym tu chciał zachować dystans”. Dystans? Przecież to za brak dystansu Ci płacą, gamoniu! Policjant bierze za narażanie się na kosę w bebechy, ty bierzesz za narażanie się na przekręt klepek w mózgu!

Wszystkich ich do tej pory rozganiała na cztery wiatry możliwość najstarsza na świecie i genialnie prosta – próba praktyczna, czyli pojedynek. To nie “uczelniany aparat naukowy” wymyślił samoloty, samochody, łodzie podwodne, komputery – może się pan zdziwi, ale uczelnie prawie nic na świecie nie wymyśliły. One tylko kodyfikowały, i karały za przekroczenie ortodoksji, blokując nieprawdopodobnie. To aparat naukowy drepcze za geniuszami – którzy dziwnie najczęściej trzymają się z dala od dusznoty uniwersyteckiej, i kodyfikuje nieswoje odkrycia “racjonalizując” sobie nie swój geniusz na swój bezbarwny umysł. To, co ogłaszają jako genialne przełomy “instytuty naukowe”, trąci tak starą mychą, że to aż niesamowite… samo się rzuca w oczy że wiedza geniuszy przez ostatnie wieki była zbierana i chowana, by w odpowiednim momencie ją wykorzystać, choćby na stworzenie “geniusza z akcji afirmatywnej” przez ciche wręczenie mu planów i danie mu odkryć w blasku fleszów rzecz dawno odkrytą, ale nie ujawnioną. Typowy przykład takiego “geniusza z nieoficjalnej akcji afirmatywnej” – Albert Einstein. Ilu ludzi wie, że pierwszą działającą maszynę parową wybudowano sto lat wcześniej przed jej oficjalnym “genialnym skonstruowaniem”? A ilu ludzi wie, że plany jak wykorzystywać energię parową znajdują się w dziełach starożytnych, świetnie ją znających? Zjawisko “niemożności”, np. braku ekonomicznej potrzeby wykorzystania odkrycia, zbiegają się ze sztucznym blokowaniem warunków do jej zaistnienia- centralizację i regulację, tak, by od początku mieć pełną kontrolę nad jego wprowadzaniem. Ilu ludzi wie, że “geniusz” Billa Gatesa polegał na tym, że miał dostęp do procesorów, które oficjalnie jeszcze nie istniały i pojawią się dopiero w przyszłości, dzięki czemu “genialny” Gates zawsze był cudownie pierwszy? A przecież tego się już dziś nie kryje… Dzieci amerykańskie i radzieckie do dziś uczą się pierdół o swoich “genialnych konstruktorach” od rakiet, odrzutowców, automatu kałasznikowa… ile z nich zdaje sobie sprawę, że wszystko to skonstruował ktoś inny, a ci medialni “wybitni fachowcy”, to bożki wystrugane z banana?

Skąd wiem, że tak się dzieje? A jeśliby Marucha podsłuchał rozmowę, w 100 procentach pewną, kiedy będzie “nowe zamieszanko” na Bliskim Wschodzie, dzięki czemu cena ropy wzrośnie za 2 tygodnie, to nie sprzedałby wszystkiego i nie kupiłby opcji na ropę, by za 2 tygodnie mieć 2 razy tyle pieniążków? Taką samą nielegalną oczywiście wiedzą, jak wiedza o najbliższej arii w Bliskowschodniej Operetce, jest wynalazek czy odkrycie ukryte w archiwach. Dążenie do monopolu. Jeśli Marucha by się pokusił, to Skorupa, nie mająca przecież wyjścia, bo jest tylko postkolonialną paraelitą, na to nie pójdzie? Przecież nie jest elitą naturalną, nie jest zbiorem “najlepszych z najlepszych”, dla których otwarta konkurencja oznacza zwycięstwo. Jest zbiorem przeciętniaków. “Monopol albo zanik!”

Stęchła zupa uniwersytecka ma działać jak bagno dla jednych odkrywczych, jak dyplomowy lep na muchy dla innych. Warunkiem działania tego systemu jest utrzymywanie zakazu próbowania samemu poprzez odebranie ludziom inicjatywy ekonomicznej – odkrywania i pobierania za to nagrody, bez sztucznych barier np. prawnych czy atestowych czy psychologicznych, jakimi są “tytuły” i “dyplomy” i “uprawnienia” “przepisy” “regulacje”"atesty” – które są tak liczne i skomplikowane, że sami ich twórcy się w tym gubią, a co dopiero człowiek, który chce konstruować i zarabiać, a przy tym żyć. Ma strawić życie na żarcie się z urzędasami? Zdziwiłby się pan, jacy durnie utytułowani uczelnianymi synekurami przewijali się przez dom mojego ojca! Uwielbiałem przebijać te ich balony imitacji inteligencji zagadkami:)) Byli za głupi nawet na to, by przekonująco symulować posiadanie intelektu.

Geniusz jest łatwy do rozpoznania, i najczęściej zmarnowany. To spotykany “pomysłowy dobromir”, nałogowy maniak zbierania czegoś, zrzędzący kierowca trafnie opisujący błędy na drodze… każdy z tych ludzi ma coś, co ciągnie ich mocniej niż “zwykła radość życia”. Na uczelniach pełno jest chodzących ramek na dyplomy. A ci nieliczni, prawdziwi naukowcy, oddzieleni są murem od ich naturalnego zaplecza – geniuszy ukierunkowanych inaczej. Gniją i psują się, bo myślą że nie mają dokąd uciec, a na uczelniach mało komu ufają. I życie codzienne pełne jest milionów małych geniuszy – zwyczajnych ludzi, którzy nawet nie wiedzą, że instynktownie wybierają najbardziej, niczym superkomputerem obliczoną, optymalną ścieżkę między blokami. Przecinające się pod kątem prostym, ignorowane chodniki to właśnie przykład działania centralizacji i dyplomizacji – kosztowna i od początku zupełnie zbyteczna, czy wręcz szkodliwa, upartość dyplomowanych matołów – “wybitnych, starannie wykształconych architektów”.

Powtarzam: nie obalono teorii płaskiej ziemi dlatego, że “naukowcy dowiedli”, a dlatego, że Władca Imperium potrzebował dobrej wiedzy o kierunku wypraw i w nosie miał bajania mędrców, chodziło o życie i złoto, a nie o popierdywanie w stołek i szczypanie służek w tyłek. Byli tacy, co mu to zasugerowali – ALE TO DOWÓD PRAKTYCZNY raz na zawsze rozpędził bractwo płaskiej ziemi tam gdzie przynależało!

Nie mam zielonego pojęcia, czy Cud-zderzak działa, czy nie, czy może jest takim samym “cudem z archiwum”, jak te “oprawki z kosmicznych materiałów”, wiem jedno – 10 lat temu można było spróbować, i być może przez dziesięć lat zginęłoby parę milionów ludzi mniej, albo na drogach podniesiono by limity prędkości i gospodarka by się rozwijała szybciej. Dlatego jeśli okaże się, że to prawda, jedyną logiczną konsekwencją dla “blokujących” byłaby w takim sytuacji – co? kara śmierci? Swoim blokowaniem przyczynili się do śmierci milionów dzieci, starców, synów, braci, córek. Mogli nie blokować. Ja nie blokowałem. Nikomu nic nie kazałem i nic nie zabroniłem, więc nie wziąłem tak nagród, jak i odpowiedzialności. Powinni zawisnąć? Można powiedzieć, że się “nie zainteresowali, ale przecie nie blokowali” – no i tu już się zaczyna spór o system ekonomiczny. Bo skoro w miejsce prywatnych detektywów wprowadza się policję, to tak samo jej działanie jak i zaniechanie staje się jej odpowiedzialnością(i przestępstwem!)- z racji MONOPOLU.

Geniusz – jest naturalnym dążeniem każdego człowieka do odnalezienia optymalnego rozwiązania. To dążenie miliona kropli w rzece by spłynąć do morza możliwie najprostszą drogą.

Znieś pan oficjalne rozpoznanie tytulatury, niech każdy słucha kogo chce. Znieś pan pokręcone przywileje podatkowe i prawne korporacji, służące im atesty i regulacje! A zobaczy pan profesorów, dyrektorów, wybitnych fachowców w kolejce pod punktem skupu makulatury. Z ich dorobkiem pod pachą, pracami magisterskimi, i książkami nadąsanych kretynów po fachu.

Ludzie muszą się uczyć. Ale muszą też mieć prawo do wyboru źródła. I muszą też mieć prawo wypróbować to, czego się nauczyli, i sprzedać bez strachu to, na co wpadli sami. Mieć prawo do zaoferowania owoców swoich odkryć innym. Nie piszę o likwidacji uczelni. Piszę o odebraniu im skostniałego monopolu, zmuszeniu ich do konfrontacji z praktyką przez odebranie klosza pozornych zasług, których nigdy nie odnieśli. Bo kto zostaje nauczycielem? Człowiek, który chce uczyć innych, jak czegoś dokonać, by wynagrodzić sobie fakt, że sam nigdy nie dokonał nic. Gdyby na AGH uczył człowiek, który skonstruował urządzenia które wydobywają węgiel śląski po cenie 20 dol za tonę, nawet teraz zapłaciłbym za możliwość słuchania jego wykładów. Tylko po to, by sprawdzić jaki w tym “myk” wykorzystał. Jakże cenna byłaby to wiedza! Ale tam się mieli to, co znane jest od dekad. I co można przeczytać w książkach, jak się jest ciekawym. Za co te tytuły?!

Dziecko uczy się przez nakreślenie mu celu, i podsunięcie mu środków do jego osiągnięcia. Dziecko nie chce uczyć się o teorii sił w łuku. Dziecko chce zrobić łuk by z niego strzelić, a potem chce zrobić jeszcze lepszy i tak uczy się, że im większa siła naciągu, tym większa siła przebicia strzały i tym dłuższy jej zasięg. Tak staje się geniuszem. Tak staje się teoretykiem i praktykiem – chodzącym sprzężeniem zwrotnym. Dziecko, mające w głowie wbitą na blachę encyklopedię fizyki, w życiu nie skonstruuje procy. Pomyśli sobie: “Po co?”.



Może takie uwagi, zrobione na kolanie – więcej mi się nie chce.
1. Pana opinia, że instytucje naukowe nic nie stworzyły ani nie wymyśliły, jest po prostu fałszywa.
2. Można świetnie nauczać innych, być dobrym przekaźnikiem cudzych myśli, choć samemu się niczego nie wymyśliło.
3. Przykład z procą mnie trochę rozbawił. Od dziecka interesowałem się fizyką, a mimo to konstruowałem proce, luki, katapulty itd.
4. O tym, że Ziemia jest kulista, wiedziano już w starożytności – a impulsem do uzyskania wiedzy nie były żadne praktyczne potrzeby ówczesnych władców, ale zwykła ciekawość. Niejaki Erastotenes obliczył nawet zdumiewająco dokładnie wielkość kuli ziemskiej.
5. O tych, którzy instynktownie wyszukują najkrótszą ścieżkę między blokami, wahałbym się użyć określenie “geniusze” – no, ale wszystko zależy od tego, co komu imponuje.


nie po raz pierwszy zarzuca mi pan fałsz, w dodatku wciskając mi w ekran zniekształcone wypowiedzi, z którymi następnie pan “polemizuje”, tak jak to było z dyskusją o szkolnictwie, gdzie wyliczyłem podstawowe błędy systemowe, a pan mi napisał, że podaję jakieś wyjątki i chcę rozwalić regułę. Tak się po prostu nie robi.

“1. Pana opinia, że instytucje naukowe nic nie stworzyły ani nie wymyśliły, jest po prostu fałszywa.” – napisałem “prawie nic”, a nie nic. Z pozoru drobna różnica, a jednak “prawie nic” to “coś”, a nie “nic”. Polecam przydługą lekturę historii rozwoju ludzkiej cywilizacji, i sprawdzenie, jaki w tym udział prastarego Uniwersytetu Praskiego, Jagielońskiego, Oxfordu czy Sorbony. 1%? 1.5%??
Przy czym, ostatnie kilka dekad to ekstra zagadnienie – monopolizacja dochodzenia naukowego i konstruowania modeli na uniwersytetach, jak przerzucenie produkcji do “stref przedsiębiorczości”, ma taki sam efekt, jak przekazanie walki z przestępczością monopolowi policji. Policja ma na koncie 99% spośród wykrytych przestępstw(nawet ten 1% natychmiast wywołuje reakcję Policji – aresztować za łapanie poza Gildią Policyjną! jak ostatnio Rutkowskiego), ale czy z tego powodu można powiedzieć, że świat jest bezpieczniejszy a wykrywalność przestępstw wysoka?Smile)) Ten sam Rutkowski został aresztowany w Belgii za złapanie w parę dni faceta, którego “Policja” znaleźć nie mogła przez 2 lata… Nie wiemy, jaka byłaby wykrywalność, gdyby nie zlikwidowano przymusem oddolnego ich łapania… tak jak nie wiemy, czy nawet ten 1% wkładu Uniwersytetów w ludzkość nie zniknąłby, gdyby nie PRZYMUS skoncentrowania tam nauki… Jest jeszcze “szara strefa zwalczania przestępczości”, w gangach i mafii. Tam fałszerstwa, kradzieże i napady wykrywane są niemal natychmiast… bo gangi żrą się między sobą, kto pierwszy dorwie winnego i przyniesie głowę szefowi. Policja ma to, nie przymierzając, w dupie. Przecież i tak nie wolno jej zastąpić, więc w czym problem?

Potrafi pan wskazać Uniwersytet, który zaprojektował Koło, i profesora, który zaprojektował łódź żaglową? Informatyka rozwijała się najbujniej, gdy była w ręku zapaleńców i amatorów, dziś przejął to grupowy system edukacyjny ze swoim równaniem do najsłabszego, optymistycznie 100pkt IQ. Nikt się już nawet nie wysila na uczenie studentów asemblera, nie tylko dlatego, że tłumaczenie systemu heksadecymalnego przeciętnemu uczniowi to strata O2 i wydzielanie CO2, ale też dlatego, że podział jest zbyt wielki i wszystko może się już tylko dziać powoli i z licznymi stratami, jak w kołchozie. Optymalność zakłada maksymalne wykorzystanie możliwości przy minimalnym wkładzie środków. To jest właśnie Geniusz. Nic z tych rzeczy nie występuje na uczelniach i instytutach. I proszę mi tu nie wciskać jakiś legend, uczelnie również znam od środka, i nikt mi nie wmówi że nie są stratą czasu. Gdyby nie ideolo, trzeba by je było zamknąć a pawiany w śmiesznych czapach pozaganiać do prawdziwej roboty. 80 lat istnienia istnienia wydziałów filologii, masa pieniędzy i ludzi, a ostatni znający łacinę i grekę walczą z prostatą, wiedza o tym, że Sanskryt to taki ładnie zaszlaczkowany Język Starosłowiański nie przebiła się jeszcze nawet do entuzjastów Hinduistyki, a literatura lirze dno w poszukiwaniu resztek starego spirytu. W XVII wieku nie było wydziałów łaciny, a znał ją Szabelkowy Obijmorda spod Horowczyc Dolnych na 15ha “Folwarku”!
O czym w ogóle mowa?!

“2. Można świetnie nauczać innych, być dobrym przekaźnikiem cudzych myśli, choć samemu się niczego nie wymyśliło.” – i najlepiej się to robi z dala od wielkich sal gdzie w tłumie panienki rozglądają się który będzie lepszym dawcą nasienia, a który jelonkowym żywicielem, a panowie zastanawiają się, czy jak sobie przyczeszą fryzurę na “Beibera”, to są bardziej gejowi, cool czy lamy? I z dala od małych donosicieli, którzy nasłuchują czy przypadkiem prof nie łamie jakiegoś tabu, wszystko jedno jakiego, bo każda epoka je posiada. Tłum słuchaczy nie jest mądry. To tylko tłum. Co nie zmienia faktu, że ja nigdzie nie powiedziałem że jestem przeciwko wykładom, czy w ogóle uczelniom. Sam napisałem, że zapłaciłbym z własnej kieszeni by posłuchać człowieka który ma do powiedzenia coś, czego sam nie mogę sobie przeczytać w książkach czy necie. Sorry, ale za czytanie na głos to matka moich dzieci może dać synkowi cukierka. Ale Zaszczyty dorosłemu gamoniowi?! I co, poklepać go jeszcze po główce?! Pokaż mi pan coś z AGH, czego nie mogę się dowiedzieć z materiałów prywatnych(no, chyba że zawłaszczonych przez uczelnię dzięki monopolowi!)?!

Nawiasem mówiąc: myśli tylko oddają to, co jest w przyrodzie. Zostały zapisane, językiem matematycznym, obrazkowym i pisanym. Jeśli komuś to nie wystarcza i trzeba mu tłumaczyć, w dodatku nie w wieku dziecięcym, gdzie chodzi o przykład a nie o wiedzę(dziecko patrzy na postać nauczyciela i naśladuje, jeśli postać nie jest autorytatywna, np. nie jest potężnym wszechwładnym ojcem dla małego synka, to synuś ma wiedzę w dupie i strzela z recepturek do dziewczynek), to każdy następny rok nauki jest tak naprawdę stratą czasu i krzywdą wyrządzaną temu człowiekowi, którego uczy się, że jak Psor z Prawdziwym Dyplomem czegoś nie powie, to d.pa, tego nie ma. Stąd Globalne Ocipienie.

“3. Przykład z procą mnie trochę rozbawił. Od dziecka interesowałem się fizyką, a mimo to konstruowałem proce, luki, katapulty itd.” jak rozumiem, w dzieciństwie zakuwał pan słynną serię podręczników do fizyki w twardych grzbietach, których nikt normalny nie mógł zrozumieć tak były chaotyczne i niejasne, a w młodości wziął się pan za strzelanie do wróbli z katapulty?
Potrzebne jest sprzężenie zwrotne – teoria-praktyka, to przecież podstawa cybernetyki – sprawdzenie-działanie. Nie muszę chyba pana uczyć na czym polega schemat blokowy? Zagonienie dzieci do szkoły i stwierdzenie, że “szkoła nauczyła miliony”, to tak jak zagarnięcie ziemi pod kołchozy i stwierdzenie, że “kołchozy żywią miliony”.

“4. O tym, że Ziemia jest kulista, wiedziano już w starożytności – a impulsem do uzyskania wiedzy nie były żadne praktyczne potrzeby ówczesnych władców, ale zwykła ciekawość. Niejaki Erastotenes obliczył nawet zdumiewająco dokładnie wielkość kuli ziemskiej.” – nie rozumiem, przecież to właśnie próbuję panu cały czas wytłumaczyć, a pan to podaje “na dowód” że nie mam racji… Nawiasem mówiąc, wystarczyło spalić Bibliotekę Aleksandryjską, która niebezpiecznie się zbliżyła do Monopolu na Wiedzę, i już posucha. Sam pan udowadnia że mam rację. Gdy dziecko jest ciekawe, to znając podstawowe języki natury i mając dostęp do źródeł i czas, nauczy się wszystkiego. Gdy nie ma tej ciekawości, nauczy się ściągania na klasówkach i płacenia za dyplom. Państwowy czy prywatny – jedni i drudzy handlują tym jak nie przymierzając ta śliczna panna z fotki o naukowcach pupą.

“5. O tych, którzy instynktownie wyszukują najkrótszą ścieżkę między blokami, wahałbym się użyć określenie “geniusze” – no, ale wszystko zależy od tego, co komu imponuje.” – widzi pan, nawet nie “geniusze”, a mądrzejsi od całych zespołów “speców” od architektury, planowania przestrzennego i dobrostanu bydła humanoidalnego, bo tak przecie widzieli ludzkość duchowi towarzysze Corbusiera. Jedna Pani Z Torbą bystrzejsza od 200 osobowej grupy elitarnych projektantów Pragi i Mokotowa? Niech pan pamięta, że oddział zawsze maszeruje z prędkością najwolniejszego, inaczej nie byłby oddziałem, tylko grupką prywatnych najemników działających na własną rękę.

Nikola Tesla - Gospodarz Świata




A co do postępu: co roku widzę, jak małe mongoły pozują do zdjęć i rozdają sobie cenne nagrody na “olimpiadach robotów”. Co teletuba nazywa “wybitnymi osiągnięciami”. Zalegają uczelnie, siedzą i popierdują w krzesełka od 7 do 23 roku życia, 15 lat z hakiem, i składają po tym robociki!! Za pieniądze, i za zajmowanie miejsca i rynku! Panie, mi dziadka Niemcy zdalnie sterowanym robotem ganiali w 44′ nie wyściubiając nosa z kryjówki!! To była I połowa XX wieku!! A te robociki, którymi się “wybitnie wyedukowane mongoły państwowej edukacji” zabawiają śliniąc się przed kamerą zamawia się gotowe albo do montażu w C.P.C od kilkudziesięciu lat!! Węgla po zamknięciu kopalń kopie się mniej nie dlatego że “państwowe zamknięto”, a dlatego że Naczelny Geolog i administracja nie pozwala go kopać prywatnym!!
Czuję się jak na dyskusji z tymi matołami z Krytyki Politycznej. Identyczne argumenty! No Deja Vu!
I pan się burzysz na “edukację seksualną”?! Przecież to jest prosta konsekwencja wkraczania monopolu państwowego do rodziny, jest to po prostu zmonopolizowanie i instytucjonalizacja życia płciowego dzieci, jak wcześniej Stalin zmonopolizował i zinstytucjonalizował uprawę roli! To jest konsekwencja, a nie aberracja!
Uff…. no dokładnie ten sam spór, co w Krytyce.. identyczny, tylko oni nie udają, że się “sprzeciwiają” nowej kolektywizacji, tym razem życia płciowego, jak dawniej naukowego…
Myślę, że Bestii jest wszystko jedno, pod jakim znaczkiem, flagą, wyznaniem, ideologią przejmie Władzę Absolutną. Myślę, że chodzi o przejęcie władzy, a nie o to, jakiego bełkotu się do tego użyje.


“Co?! Cooo?!! Zabrać mi docenta przed nazwiskiem?! I co, może Helę też mi zabiorą?! Całe życie lizania płaskich od foteli d.p w Instytucie i tera wszystko w pi..du? Bo co, bo sie raz wydało, że nigdy nie skumałem co jest z tymi zmiennymi przecinkami?! A kogo to k.rwa obchodzi?! Tych pryszczatych kretynów na sali?!! Dziekan k.rwa sam se nadliczbówek nie umie zliczyć, a ja mam polecieć za te przecinki?!
Zara zara… Iksiński! Ten mały, złośliwy k.tafon! Mądrala w d.pe jebana, ja k.rwa wykładam, a ten mi pierd.li jakieś d.py maryny o k.rwa zastosowaniach. Niech sie k.rwa do Izby zastosuje, wymoczek. Synalek tego ch.ja, co mnie tak z g.wnem mieszał na wódzie za żaka przed Jaśką.. i wyleciał ch.j, i dobrze! I co, że k.rwa doniosłem, i co?! A co ja miałem robić?! Co, moja wina że ja tego chłamu nie kumam, co? Nie każdy lubi filozofać! Życie k.rwa twarde jest, nie mietkie! Tylko dlatego mam zapier..lać po fabrykach, noo?! Tylko dlatego?! Dlatego?!! Pluskwy!!! Auuuuuuuu! Au au au auuuu!!


Zmienną geometrię skrzydeł myśliwców ponaddźwiękowych zawdzięczamy temu, że samolocikom obrywały się skrzydełka a oblatywaczom plany życiowe i “uczeni” musieli pogmerać przy Teorii – Po Fakcie. Gdyby kierować się początkowymi założeniami “Uczonych”, skrzydełka dalej obrywałyby się w najlepsze…
Całe to myślenie przypomina mi Maruchę z jego kotem na punkcie “wiedzy przekazanej” z pominięciem wiedzy nabytej wskutek nowego doświadczenia i nieprzewidzianych skutków. Stąd takie kwiatki, jak:
“Uczeni (i to nie wszyscy) uważali kiedyś, iż Ziemia jest płaska nie po to, aby wprowadzać w błąd tzw. szerokie masy i nie po to, aby z kłamstw czerpać korzyści finansowe (jak Al Gore) – ale dlatego, iż mieli ograniczoną wiedzę.” – zakładające, że wtedy “uczeni wprowadzali w błąd, bo mieli ograniczoną wiedzę”, a dziś uczeni jakimś cudem nie mają “wiedzy ograniczonej” w stosunku co całości możliwej wiedzy, tylko “wiedzę skończoną”. Jeśli tak, to po co w ogóle jeszcze mędrkują? Nie lepiej pisać pamiętniki?
“Doświadczenie to szkoła, gdzie człowiek uczy się jakim był wielkim głupcem”.
“Pracownicy Nauki” postępują w myśl przysłowia “lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu”, i kochają tylko tą wiedzę, którą już mają zamiast podkochiwać się w tej, którą mogliby zdobyć. Może to pragmatyzm i głęboko uświadomiony ogrom własnych możliwości? Ludzie którzy przez całe życie trawili wiedzę zwymiotowaną przez innych, powtarzali dokładnie te same doświadczenia co miliony innych, i otrzymywali przyjacielskie poklepanie po p.pie za dojście do identycznych wniosków co miliony poprzedników, jakby w nadziei że tym razem dolanie kwasu do wody zaowocuje wydzieleniem się frytek z kurczakiem, nie wydają się być właściwym materiałem na rozpracowanie liczby 2Pi.


Jest prawda, ze jest troche skorumpowanych naukowców; sa to przewaznie mniej douczeni;
Ale tez prawda jest, ze wielu naukowców położyło glowe pod gilotynę, bo przeszkadzali monopolowi.
Przykładem jest przemysł samochodowy. Dawno mogłyby jeździć samochody elektryczne, gdyby nie ubili masowej produkcji. Bo każdy musi kupować benzynę po podyktowanych cenach.
Rozwinelismy ogromny przemysł samolotowy; a przecież w wielu przypadkach tańsze i lepsze bylyby pociagi elektryczne.
Chinczycy moga – bo Chinczykom mogą … monopole skoczyć.
Malo ludzi pewnie juz pamięta, ze w USA byl taki pan doktor, który leczył tlenem i mial znakomite wyniki, jako ze wiele chorob jest spowodowanych niedostatecznym dotlenianiem komórek. Facetowi odebrali licencje; a potem założył kliniki na granicy meksykańskiej, ale mu zbombardowali.
Wiele osób wie, co sie naprawdę stało w Fukuszimie; chodzi głownie o to, ze energia nuklearna nie przynosi spodziewanych zysków monopolom. Potrzebne sa ‘nowe technologie’ zeby sie pozbyć reaktorów.
My mamy panele słoneczne na całym dachu i nie płacimy niby rachunków za elektryke – mieszkamy w bardzo słonecznym miejscu. Ale co chwile przychodzą jakieś wydruki z zakładów elektrycznych, które nam dokładnie wyliczają ile zużyliśmy energii. Prawda, ze oddajemy nadmiar energii z powrotem do sieci, i te nadwyżki zakłady elektryczne od nas odkopują, ale co chwile zmieniają się przepisy i cena za kwatt. Ktoś, gdzieś ciągle musi siedzieć i coś kontrolować.
Pisze o tym dlatego, ze pierwsze panele słoneczne zdaje mi się zaczeli produkować Niemcy ale i u nas były spece od paneli. Nikt nie chciał się zgodzić na masowa produkcje. Młodzi ludzie poszli do Chin i dorobili się majątku.
Lekarstwo na AIDS wynaleźli francuscy naukowcy. Ponieważ podobno świat nauki ma się dzielić różnymi ‘ spostrzeżeniami’ w przyrodzie – Amerykanie podłapali i szybko opatentowali wynalazek. Zyla złota!
Kartele i monopole siedzą na wszystkim. Chyba nie trzeba mieć pretensji do administracji. Robia to, co im rządy -szalenie skorumpowane- nakazują. Farmacja się wściekła. Zawsze kupowaliśmy z Polski oxycord. Teraz juz nie można nigdzie w Polsce dostać bo polskie firmy przejęły jakieś złodzieje, Bóg wie skąd, i wiele polskich znakomitych środków i preparatów zniknie z rynku.
Lobby węglowe w ogóle nie pozwala na rozwijanie rożnych wynalazków, które zagrażałyby interesom prywatnych firm kopalnianych..

Tymczasem jest duzo pieniedzy dla roznych ‘kolesiow’, ‘krewnych i znajomych krolika’ przeznaczonych na rozne programy, ktore nie dzialaja, bo kolesie i krewni dostaja pieniadze na takie projekty nie z racji swoich umiejetnosci – a zwyczajnie z racji uwarunkowan genetycznych. Powszechnie wiadomo, ze miliardy dolarow zostaly sprzeniewierzone przez pana Al Gore’a i spolke na rozmaite programy niby ekologiczne. Na tym polega monopol: wstep nie dla kazdego; a dostep do finansow zarezerwowany wylacznie dla tzw. ‘nomenklatury’.

Jest dużo mądrych ludzi ale ręce maja związane, a możliwości żadne, bo nikt ich finansowo nie poprze. A zielone wielkie oczy osmiorniczych monopoli śledzą bardzo uważnie każdy postęp techniczny, bo monopole, jak sama nazwa wskazuje, nie znoszą konkurencji.


Cytat :
Czytaj wszystko, słuchaj każdego. Nie dawaj wiary niczemu, dopóki nie potwierdzisz tego własną wnikliwą analizą
- William Cooper
Powrót do góry Go down
 
Zakazane technologie czyli Gag Orders
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pospolite Ruszenie :: Na luzie :: Znalezione w sieci-
Skocz do: